BMW Półmaraton Praski

bieganie, półmaraton

Kiedy w czerwcu planowałam start, długo myślałam, na który bieg się zdecydować i postawić przygotowania. Padło na BMW Półmaraton Praski z dwóch powodów – jest w Warszawie i ma atest. Zakładałam, że może być gorąco, ale w czerwcu to można wróżyć z fusów, jeśli chodzi o pogodę.

W piątek przyjechali do mnie Maciej i Agnieszka. Maciek prowadzi bloga Uzależniony od ruchu, a poznaliśmy się dzięki firmie TomTom i wspólnym targom podczas maratonu. Poznaliśmy się i od razu polubiliśmy. W czerwcu byłam u nich gościem na weekend, więc teraz nie wyobrażałam sobie, żeby przyjeżdżając na półmaraton, nie spali u mnie. Zwiedzaliśmy razem Warszawę, pokazywałam ciekawe miejsca kulinarne i pozytywnie spędzaliśmy czas. Nie było czuć atmosfery biegu – to było gdzieś z tyłu głowy. W sobotę wieczorem ustaliśmy, o której wstajemy, przygotowałam ubrania i poszliśmy spać. 

Rano szybka decyzja – jedziemy samochodem. Będzie łatwiej po biegu logistycznie, a że wstaliśmy wcześnie, to zdążmy spokojnie znaleźć miejsce do parkowania. 


Nie wiem jak ja to zrobiłam, ale zapisałam się do strefy 1:50. Trudno – za gapowe się płaci. Pogoda nie rozpieszczała. Na szczęście start był o 8:30. Może uda się przed „patelnią” być na mecie. Od samego początku wyprzedzałam. Delikatnie, powoli, żeby nie spalić się i dobiec do mety. Tym razem zabrałam czapkę – bez niej nie wyobrażam sobie biegania w taką pogodę! Ustaliłam sama ze sobą, że spróbuję pobiec po 4:40-4:45. Będzie za szybko, zwalniam i z uśmiechem wbiegam na metę. 1 kilometr – 4:29. Za szybko – zwalniam, ale dobrze mi się biegnie. Powoli doganiam pierwszego zająca na 1:50. Mój kolega – Łukasz – zamieniamy 2 słowa i lecę dalej. Na 3 km dogania mnie mój były szef. Lecimy razem 3km i rozmawiamy, wspominamy inne, wspólne biegi. Na 6km zostaje – bo chce pobiec spokojnie i treningowo. Lecę dalej. Trzymam założone tempo i .. dobrze mi się biegnie mimo upału. Pilnuje, żeby na każdym punkcie odżywczym wziąć kubek z wodą i moczyć kark. Spotykam Bożenę. Poznałyśmy się w Nowym Jorku podczas maratonu. Chwilę biegniemy razem, rozmawiamy i .. zmykam dalej przed siebie. 8-10km to tempo ciut poniżej 4:40. Czuje się świetnie, kibice fajnie dopingują. Doganiam kolejnego zająca na 1:45 i znów mój kolega – Sebastian. Niesamowicie zagrzewa swoją grupę do walki jak i kibiców. W oddali słyszę jak opowiada grupie o World Marathon Majors i Pora na Majora. Uśmiecham się, bo nie powiem, mega to miłe. Przed 10 km spotykam kolejnego zająca i znów znajomy –  Adrian. Pyta: „Na ile biegniesz?”, a ja czuję się dobrze i marzę o czasie poniżej 1:40. „To leć i żebym Cię więcej nie widział” 🙂 

Wracam do swojego rytmu, widzę koszulki z Drużyny Bartka. Mają niesamowitą moc przyciągania. Gonię każdego, żeby powiedzieć „cześć”, chociaż nie znam każdego. Z jednym poklepiemy się po plecach, z kimś innym pobiegniemy razem kawałek i pogadamy – czuje się jak w jednej, dużej rodzinie. Dumna jestem, że mogę w tej koszulce biegać!


Na 18km spotykam Łukasza – Veganowego Pana Banana. I chociaż nie wiem jak byłabym zmęczona, uśmiecham się zawsze jak go widzę. Szybki przytulas mocy i biegnę po swoje wymarzone 1:40. I mimo, że ostatni kilometr biegłam po 4:32, to niestety brakło do spełnienia marzenia. Jedno co wiem – biegło mi się niebo lepiej niż tydzień wcześniej, spokojniej mimo gorszej pogody do biegania. 


Organizacyjnie jak dla mnie super. Woda co 3km, kurtyny wodne, banany, wiadra z wodą. Według mnie wszystkiego było pod dostatkiem. Nawet kolejek w toitojach nie było takich wielkich 🙂 Jedynie to słońce, ale na to nie mamy wpływu.


Po biegu wybraliśmy się na zasłużone jedzenie, a ja mimo, że nie mam żadnego pucharu, pudła, to jestem mega zadowolona z wyniku – najlepszy w tym roku – i wiem, że forma kiedyś wróci. Muszę być zwyczajnie cierpliwa 🙂


Dziękuję Maćkowi i Adze za tak fantastyczny weekend i już czekam na Sielsia Półmaraton i kolejne spotkanie 🙂 Zdjęcia, poza ostatnim, są produkcji Macieja. 








poprzedni
następny

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Arctica
    28 grudnia 2016 at 11:30

    Super, gratuluję wszystkich sukcesów:) Pozdrawiam

    • Reply
      poranamajora
      28 grudnia 2016 at 11:42

      pięknie dziękuję! Zakładam, że jeszcze coś pobiegam 😉

    Leave a Reply