To co najważniejsze na koniec… DZIĘKUJĘ!

Bez kategorii, maraton
Ten wpis chciałam napisać już dawno. Siedział z tyłu głowy i dobijał się, żeby wyjść na świat. A ja zastanawiałam się nad jego kształtem. Od czego zacząć? Od kogo zacząć, gdy każdy jest ważny dla mnie… 
Mariusz… Bez niego nie byłoby w ogóle tego projektu. To On namówił mnie na losowanie w Tokio. Był ze mną na maratonie w Berlinie, Chicago i w Nowym Jorku. Wspierał cały czas. Od roku jest też moim trenerem. I najważniejsze – jest moim przyjacielem. Kiedy potrzeba ustawi do pionu, innym razem pocieszy czy da kopniaka w tyłek, jeśli jestem zbyt marudna czy leniwa. Dziękuję Ci za to wszystko, co dla mnie robisz!
IMG_0708

Moi Rodzice, moja Rodzina. Wspierają mnie cały czas. Cieszyłam się, kiedy oboje, Mama i Tata, pojechali na maraton do Berlina. Cudowne uczucie w takim momencie mieć Ich obok siebie. Widok mojej Mamy krzyczącej przed Bramą Brandenburską tak głośno, że ją usłyszałam jest nie do opisania. Siostra, która razem z dzieciakami stała w deszczu na Półmaratonie Kieleckim, złapała mnie za serce. Kocham Was i dziękuję za to, że jesteście!
 DSC_0834
Ania Jakubczak – prowadziła mnie przez pierwszy rok projektu. To Ona nauczyła mnie biegać na śródstopiu – do dziś pamiętam kilka zdań jakie usłyszałam w trakcie wspólnych treningów i mam je w głowie; Mimo, że nasze drogi się rozeszły, uważam, że to utalentowany sportowiec, niesamowicie ciepła osoba i dobry trener. Dziękuję Aniu za te cenne wskazówki, godziny pracy i wspólne treningi. Jeśli ktoś będzie kiedyś podziwiał moją technikę biegu, to wiedz, że to Twoja zasługa 🙂
 
1902036_767637453248284_698445362_n
Swoje pierwsze kroki biegowe w grupie stawiałam w Golden Team i często na biegach startuję w ich barwach. To tu poznałam Mariusza, czy innych biegowych przyjaciół jak JoAsię czy Krzysia, którzy cały czas mnie wspierali i mocno kibicowali. Robert, który przeszedł na „zieloną stronę mocy”, udzielał rad i często razem biegaliśmy rozmawiając o projekcie. 
 11896499_490429807783792_7692906411584666986_o 
Od dłuższego czasu jestem koordynatorem jednej z grup w Night Runners. Tu biegowych szaleńców nie brakuje, którzy często po nocach siedzieli i dodawali otuchy, gdy ja byłam daleko sama i zestresowana. Dzięki kochani za to, że mogłam Was poznać i każde ciepłe słowo. To mniej ciepłe też 🙂 Albatrosy – wiecie jak jesteście bliscy mojemu sercu?
 856349_1083486505016246_6353969012670950501_o
Na samym początku projektu los dał mi poznać innych wariatów biegowych, z Lublina. Grupa Insane Runners nie jest normalna, ale czy ja bym się z normalnymi zadawała? 🙂 Motywowali na Garmin Connect, gdzie musiałam specjalnie dla nich założyć konto, by mogli śledzić, podglądać, analizować. Gdy ja biegłam w Tokio, Włochaty jeździł na rowerze taki sam dystans by dać znak, że jest ze mną. Takie rzeczy budują. 
Paweł – Tobie bardzo dziękuję, że mogłam Was poznać i za to wszystko, co dla mnie zrobiłeś. Wiesz jak ważne to było, szczególnie w trudnych chwilach. 
Tomek – dzięki za wskazówki i  pamiętaj, że Boston będzie Twój 🙂
10614289_880916425253719_2307152830715633191_n
W Drużynie Bartka biegam od 2013. Koszulka mocy była ze mną na wszystkich maratonach World Marathon Majors. Takiej siły jak jest w tej ekipie nie widziałam nigdzie indziej. Fantastyczni ludzie. Dziękuję, że mogę być częścią tego cudownego zjawiska.
10382036_10204012140134157_9187632853426118948_o
 
Dziękuję moim sponsorom. 
W pierwszej kolejności powinnam podziękować pracodawcy – firmie Play, bo to dzięki niej miałam fundusze na maratony – pensja na czas i premia 🙂 A mając fajnych szefów jak ja, to i urlop mogłam wziąć wtedy, kiedy był mi potrzebny. 
Firmie TomTom za szybką reakcję na mojego maila z prośbą o wsparcie i że byli przez cały czas trwania projektu. Być Ambasadorką TomToma to mega fajne uczucie. Dzięki, że byliście przez te dwa lata ze mną.
Wojtkowi z Nessi bardzo dziękuję za zaufanie. Uwierzyłeś we mnie, a ja wierzę w to, co Ty robisz i może dlatego tak fajnie nam się współpracowało. To od Nessi miałam żółtą charakterystyczną koszulkę z kieszonką z tyłu na flagę. Kto jeszcze nie próbował odzieży to ja polecam. Dobre bo Polskie 🙂
Od samego początku „jechałam na paliwie” Agisko. Podpasowały mi te żele pod każdym względem i mimo, że próbowałam różnych innych.. wracałam zawsze do tych. 
Od firmy BV Sport  miałam opaski kompresyjne, które były nieodzownym elementem mojego stroju na maraton. Cudowne i nie zamieniłabym na inne. 
Michał – dzięki, że zadbałeś o mnie 🙂  
 

Poza tym były ze mną firmy, które dbały o:

Shock Absorber – mój biust 🙂 

Galaktyka –  „edukację biegową”
Magnesia  –  moje nawodnienie
New Balance – dobre samopoczucie. Kto zna Mateusza, wie ile ciepła i pozytywnych emocji ma ten chłopak i jak potrafi „siać dobro”.
10984236_995165693828791_881967187314548572_n
Dziękuję Wam każdemu z osobna, za ciepłe słowa, smsy, wiadomości i komentarze na facebooku. Nawet nie wiecie ile to daje mocy, gdy się jest samemu tysiące kilometrów od domu, w stresie, z głową pełną nadziei i obaw. Blogerom, których podczytywałam, za cenne rady a Bartkowi (warszawskibiegacz.pl) szczególnie za Boston i rady jakie dostałam.
 
poprzedni
następny

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    TomekM
    31 grudnia 2015 at 13:21

    Trzymalem kciuki za powodzenie projektu i trzymam je nadal za nowe pomysły. Zdrowia Ci życzę, o resztę zadbasz sama 🙂

  • Reply
    Ola Mądzik
    4 stycznia 2016 at 09:46

    Bardzo Ci dziękuję i Twoje wsparcie naprawdę czułam. Ciesze się, że mogłam Cię poznać. Nie wiem czy wiesz, ale ja liczę się z Twoim zdaniem i biorę je sobie do serca. Jak wtedy w Kazimierzu z podbiegami. W Bostonie bardzo mi to pomogło. Dzięki za wszystko!

  • Leave a Reply