III Bieg o Nowińskie Kominy

bieganie
Planując wyjazd do rodziców, zerknęłam na biegi w okolicy. Nie słyszałam o biegu w Nowinach wcześniej,a to raptem 5km od rodzinnego domu. Pomyślałam, że 5-tka jeszcze nikomu nie zaszkodziła. W sobotę rano między zakupami i porządkami w domu, pojechałam odebrać pakiet. 15 zł – tyle wynosiła opłata startowa, a w zamian Poweraid i numer startowy z chipem. Na miejsce przyjechałam z Tatą o 12:00.Troszkę potruchtałam, rozgrzeweczka i o 12:30 ruszyłam z pierwszej linii.

Dałam się ponieść emocjom, jak to bywa na zawodach. Pierwszy podbieg był tuż za startem, a ja przestraszyłam się spoglądając na zegarek. 3:17??! Muszę zwolnić, żeby sił starczyło. Zaczęłam wyrównywać oddech i już wiedziałam, że niepotrzebnie tak wyrwałam. Na szczęście to „tylko” 5km. Obiecałam sobie, że nie odpuszczę. Po drodze lokalny znawca napojów wyskokowych zagrzewał do biegu: „gonisz go! gonisz!” a ja się tylko uśmiechnęłam. Tuż przed metą zobaczyłam znajome twarze z Drużyny Bartka i dostałam od nich porcję energii, która starczyła, żeby gonić dalej. Marcin – przepraszam, że nie zatrzymałam się żeby pogadać 🙂 . Wbiegając na stadion wiedziałam, że jestem pierwsza wśród kobiet i to mnie cieszyło, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, że walczę o życiówkę. Zobaczyłam tabliczkę „5km” a do mety jeszcze kawałek zostało. Wtedy zrozumiałam, że jest dobrze. Ostatecznie zegarek pokazał mi 5,08km i czas 20:26 co jest nawet traktując to jako czas na 5km, moim nowym rekordem życiowym ( W biegu Ursynowa czas 20:30). 
w2

fot. Biegam bo „Muszę” w Kielcach


Po zeszłotygodniowym, dla mnie niesatysfakcjonującym, starcie w Tarczynie, bieg o Nowińskie Kominy dodał mi wiary, że forma jest i teraz spokojnie czekam na maraton.
 
Kuba w swoim komentarzu na moim profilu Facebookowym ma rację – gdybym zaczęła spokojnie pierwszy kilometr, nie wyrywała, może byłaby szansa na złamanie magicznych 20 minut, a tak to trzeba będzie jeszcze poczekać. 
 
I jeśli zdrowie pozwoli to pewnie za rok przyjadę znów pobiegać w Nowinach. Niesamowicie ciepła i miła atmosfera, fajni ludzi i sporo znajomych. 
 

w3

for. Biegam bo „Muszę” w Kielcach

poprzedni
następny

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Gryfy
    28 września 2015 at 12:38

    Lubię takie relacje 🙂 Motywuje mnie to do tego, że kiedyś i ja mogę stanąć na takich zawodach / biegach / maratonach 🙂

  • Reply
    Ola Mądzik
    28 września 2015 at 14:31

    jasne, że możesz 🙂 ja zawsze powtarzam, że biega się głową. Wystarczy, że nie zrobisz sobie ograniczeń w głowie 🙂

  • Leave a Reply